Blake, ludzie, zwierzęta i Gniew

Prowadź swój pług przez kości umarłych - Tokarczuk Olga

Kryminał ekologiczny, jak go sobie nazwałem dla własnych potrzeb i książką o najbardziej pokręconym tytule z ostatnio czytanych - oto książka Tokarczuk. 


Tak naprawdę tę powieść w odróżnieniu od innych kryminałów nawet nie sama tajemnica, jakaś zagadka, choć przecież morderstw jest nawet kilka, ale postać głównej bohaterki i jej sposób widzenia świata. Janina Duszejko - kiedyś inżynier budujący mosty, a obecnie mieszkająca na odludziu w Kotlinie Kłodzkiej i doglądająca domy letników kobieta jest narratorem całej historii, ale nawet gdyby tak nie było i tak przykuwała by chyba całą uwagę.
Starsza Pani (a może po prostu trochę zdziwaczała, bo przecież staruszką nie jest, choć wciąż się skarży na dolegliwości) osiadła na odludziu by znaleźć spokój, ciszę, kontakt z przyrodą, którą kocha bez reszty. Można by rzec, że kocha zwierzęta miłością pierwszą i jedyną, a już na pewno na jej pozytywne uczucia nie zasługuje nikt, kto zwierząt nie lubi. Oto i oś akcji książki - gdy w okolicy zdarzają się niewyjaśnione dziwne przypadki morderstw, Janina ogłasza całemu światu swoją teorię - to zemsta zwierząt, za to, że ofiary wcześniej były myśliwymi, kłusownikami i gnębicielami jej ukochanych czworonogów. A może powinienem napisać Zwierząt, albo Istot - bo tak właśnie one w powieści są nazywane? Oczywiście pani Janinie mimo kilku zaprzyjaźnionych z nią osób w okolicy, trudno znaleźć zrozumienie dla swoich teorii, wszyscy biorą ją za dziwaczkę lub po prostu wariatkę.   
Gdyby ta jej dziwność kończyła się tylko na miłości do zwierząt - niestety jej charakter czy inne hobby np. stawianie horoskopów i przekonywanie wszystkich o tym jak różne wydarzenia spowodowane są wpływem planet, drażnią nie tylko inne postacie w książce, ale i czytelników (no dobra, może tylko mnie)... Duszejko żyje samotnie, choć przyjmuje pod swój dom kilka osób, które polubiła, wciąż tkwi w niej dziwna niechęć do tego by otworzyć się na drugą osobę do końca, by zaufać. Są chwilowym towarzyszem, wytchnieniem, ale ona ma świadomość i głębokie przekonanie, że chce być sama, że tak jest lepiej. Ona, zwierzęta, gwiazdy i duchy (konia z rzędem temu kto mi wytłumaczy co ma oznaczać obecność duchów w jej domu)... No może jedynie najmłodsi są godni uwagi, najbardziej chłonni i otwarci na jej różne opowieści, wiernie słuchający - znalazła sobie prace w szkole, ale godzi się tylko na młodsze klasy. Ciekawa postać - drażni, dziwi, ale trudno powiedzieć, żeby nie zaciekawiała. 
I tak naprawdę ta postać jest tu w centrum. Bo niby kryminał, ale tak naprawdę chyba nawet samej autorce chodziło głównie o to by pokazać pewną postawę wobec świata natury, sprzeciw wobec krzywdzeniu, polowaniom, obojętności, obłudzie, by poruszyć sumienia. Tyle, że przyjmując taką lżejszą formę, Tokarczuk sprawiła, że czyta się to lżej, niż gdybyśmy mieli te rozważania łyknąć jako część czegoś poważniejszego. A czy kogoś to przekona, poruszy, to inna sprawa... Trochę to wszystko jednowymiarowe, zbyt przerysowane jak dla mnie...
Tego kto jest mordercą dość łatwo się domyślić, więc lepiej nie wybrzydzać co to za kryminał, a raczej skupić się na ładnych i troszkę tajemniczych opisach Kotliny, oraz na samej bohaterce. Może warto zadać sobie pytanie jak byśmy rozmawiali z kimś do niej podobnym? Szalona, czy nie?
Pewnie dla mnie wstęp do kolejnych powieści tej autorki. Bez zachwytów, ale z ciekawością na ile te wszystkie dziwactwa są częścią poglądów i osobowości samej autorki (czy np. wszędzie promuje astrologię jako jedyną prawdę o człowieku).  
Źródło materiału: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/07/prowadz-swoj-pug-przez-kosci-umarych.html#more