Nasze lęki i fobie...

Ptaszydło  - Max Bentow, Emilia Skowrońska

Tym razem wśród szkiców notek wyciągam dwie książkowe i najbliższe dwa dni zagoszczą u mnie kryminały niemieckie. Oba znalazły już w konkursie nowego właściciela, ale ponieważ to nowości z czerwca i lipca, bez problemu znajdziecie je w księgarniach. Oba wydane przez wyd. Dolnośląskie są chyba dostępne też w wersji audio w Audiotece (bo zdobyłem je właśnie na konferencji gdzie promowano wspólny projekt).

Ptaszydło to debiut Maxa Bentowa, ale otwiera cykl z przygodami komisarza Nilsa Trojana, wiec tym, którym jego styl i pomysły podpasują będą mieli ciąg dalszy. Warto dodać, że bliżej temu do thrillera psychologicznego niż do czystego kryminału, jest mrocznie (opisy zbrodni są dość makabryczne) i akcja rozwija się dość powoli. Mi to tempo nie przeszkadzało, bo cenię sobie nie tyle akcję (wiec finał nawet był dla mnie lekkim rozczarowaniem), a klimat, ale zależy co kto lubi. Grunt, że łyknąłem błyskawicznie i raczej z przyjemnością.

Berliński komisarz Nils Trojan to face, który ostatnimi czasy jest trochę przytłoczony swoją pracą - dopadły go stres, lęki, przemęczenie, ale przecież wstyd się przyznać przed kolegami i przełożonymi, że ma się jakieś problemy. Korzysta więc z pomocy prywatnie, przy okazji trochę podkochując się w terapeutce. W wielu kryminałach postać głównego bohatera jest kreślona w podobny sposób - nie żaden superbohater, tylko ktoś ze skomplikowanym życiem osobistym, problemami i słabościami. Może taki policjant wydaje nam się bardziej ludzki? W każdym razie Bentow całkiem fajnie nakreślił nam postać komisarza - da się lubić i człowiek ma ochotę mu kibicować.
W Ptaszydle niby już na początku książki mamy morderstwo (i to bardzo okrutne), ale akcja nie rozpędza się od razu. Zmieniamy punkty widzenia, chwilami nawet patrzymy oczyma psychopaty polującego na blondynki, lub jego ofiar, dzięki temu powoli budowana jest jakaś tajemnicza i mroczna atmosfera. Seryjny morderca dzięki przypadkowi podejmie prywatną rozgrywkę z policjantem, jest wyścig z czasem, parę razy mylone są też nasze (i policjantów) tropy... Niby nic nowego, ale napisane całkiem sprawnie, schematy dobrze wykorzystane, a akcenty odpowiednio poukładane. Samo śledztwo rozpędza się dopiero pod koniec, ale parę razy uda się nam przeżyć mały dreszczyk emocji, doświadczyć ciekawości i przynajmniej nie mamy wrażenia, że sprzedaje nam się ciąg pościgów, strzelanin i bójek...       
 
Wciągające i mimo trochę dla mnie rozczarowującego i mało przekonywującego finału, lektura na którą nie szkoda czasu. Porównując to z tak modnymi kryminałami skandynawskimi wcale nie jest gorzej... 
Źródło materiału: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/07/ptaszydo-max-bentow-czyli-nasze-fobie-i.html#more