Odmienić swój los

Ogród Afrodyty - Ewa Stachniak
Zwykle wobec takich książek pozostaję raczej obojętny. Nie tylko dlatego, że jako faceta mniej  mnie kręci czytanie o porywach serca i dylematach zakochanych szczęśliwie/nieszczęśliwie, ale też dlatego że mam wrażenie iż takich tytułów jest cała masa, ciężko zorientować się do dobre i godne uwagi, a szkoda czasu na wszystko. Reklamy typu: bestseller, ileś milionów czytelniczek itd. nie przekonują mnie za grosz, no ale czemu czasem nie zaryzykować, zwłaszcza gdy książka oprócz warstwy obyczajowej obiecuje jeszcze historię (którą lubię w każdej postaci)... 

Warstwę fabularną można by streścić dwoma zdaniami: niezwykłe losy hrabini Zofii Potockiej albo jak uboga grecka kurtyzana mogła wejść na najlepsze salony całej Europy, rozmawiać i romansować z ambasadorami i królami. Historia autentyczna, dotąd u nas chyba mało znana, choć wyszła u nas ciekawa biografia tej postaci pióra Łojka "Dzieje pięknej bitynki". Tu oczywiście otrzymujemy nie tyle biografię, co fabularyzowane wariacje "na temat".

Pani Ewa Stachniak dość zamaszyście kreśli różne wydarzenia z jej życia, mocniej skupiając się na jej emocjach, przeżyciach niż na samych faktach. Będzie to pewnie powodowało trochę niedosytu dla tych, którzy uwielbiają historię, ale będzie zaletą dla tych, którzy nie lubią suchych dat, nazwisk i wydarzeń. Życie bohaterki przypadało na ciekawe i niełatwe lata dla Rzeczpospolitej - zdążyła poznać ostatniego króla, wyszła za tego, który potem był za Targowicę nazywany zdrajcą, zaprzyjaźniona z carem była jednak mocno związana z nową ojczyzną, jaką stała się dla niej Polska.

Ta historia wciąż się gdzieś pojawia, przeplata, bo wciąż wracają do nas dwie różne perspektywy. Posuwamy się przez życie młodziutkiej dziewczyny z Grecji, która musi zmagać się z hańbą straty dziewictwa, potem przez próby znalezienia dla niej bogatego męża i wreszcie szansę na zmianę losu, gdy zwraca na siebie uwagę po przybyciu do Polski, ale te fragmenty przeplatane są relacją z jej ostatnich dni w Berlinie, gdy umierając na raka wspomina i porządkuje swoje życie. 
 
Można by rzec, że centralnym punktem powieści jest pragnienie uczynienia swojego życia szczęśliwym - to dotyczy nie tylko Zofii, ale i innych pojawiających się postaci. Miłość, porywy namiętności, szaleństwo zakochania, a z drugiej strony kłamstwa, udawanie, wykorzystywanie innych, tylko po to by zdobyć dla siebie więcej korzyści, by osiągnąć jakieś swoje cele, wzmocnić poczucie bezpieczeństwa, czy po prostu większy majątek. Nie ukrywam, że to trochę drażniło mnie w tej postaci - cały czas czułem w niej jakaś nieszczerość, jakieś dziwne pragnienie do większego splendoru, bogactwa, tak by udało się jej zapomnieć o bolesnej przeszłości, by ją wymazać. W swym życiu wiele wycierpiała - nie miała szczęścia do mężczyzn, na których by mogła polegać, wciąż raniona, mamiona obietnicami i zwodzona, całe swoje życie traktowała jako konieczność walki. Najpierw o swoją pozycję, potem o dobro i pozycję dzieci. Walczyła tak jak potrafiła - wykorzystując swoją urodę, różne sztuczki, których szybko musiała się nauczyć by mężczyzn oczarować, zdobyć, a potem utrzymać ich zainteresowanie. Dopiero na łożu śmierci ma chwilę wytchnienia, spogląda wstecz i stara się ze spokojem przygotować na to co nadchodzi. 

Ciekawy życiorys (bo kariera, popularność i awans społeczny ogromny) kobiety, o której mówiono iż jest najpiękniejsza w całej Europie. I niezła powieść obyczajowa. Trudno mi oceniać czy udało się uchwycić jakąś prawdę o tej postaci (nie czytałem innych źródeł)  - jest to jakaś wizja autorki, napisana przekonywająco, z pasją i z pomysłem. To czytelnik (a pamiętajmy, że pisane to było dla czytelnika na Zachodzie i dopiero tłumaczone na polski) sam decyduje w co uwierzy bardziej. Czy będzie w bohaterce widział raczej ofiarę wykorzystywaną przez mężczyzn; ambitną, zdeterminowaną i walczącą o swoje mocną kobietę, która chce zmienić swój los i się nie poddaje klęskom; a może manipulantkę i kokietkę, która całe swoje życie chciała się bawić.

Źródło materiału: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/06/ogrod-afrodyty-ewa-stachniak-czyli.html