To jeszcze zwykły audiobook czy już słuchowisko, teatr radia?

Karaluchy - Jo Nesbø

Zawsze przy pisaniu o tym czego słuchałem mam problem, czy bardziej skupić się na wrażeniach estetycznych (czy pasowały mi głosy itd.), czy też na samej treści i emocjach. Tu nie zabrakło i jednego i drugiego.

Czyta Mariusz Bonaszewski, a główną rolę wciela się Borys Szyc. Trzeba przyznać, że o ile zwykle mnie drażni, to tu jako wiecznie przemęczony, sfrustrowany i coraz bardziej wkurzony policjant Harry Hole, pasował prawie idealnie. Gorzej było z postaciami kobiecymi (szczególnie Iza Kuna jako twarda i łysa policjantka), które średnio mi pasowały do opisów postaci i ich charakterów, ale nie będę się czepiał. Budzi się jednak pytanie, czy czasem nie warto sobie odpuścić wielkich nazwisk, a skupić się na tym by głos pasował do postaci. Np. Linda jak to Linda - postać byłego komandosa to coś w czym czuje się dobrze. Ale reszta? Bez zarzutów, ale i bez rewelacji. Każdy z nich w pewien sposób i tak był aktorem, którego trochę przytłaczało tło. Trzeba przyznać, że to tło zrobiono świetnie - ekipa podobno specjalnie pojechała do Bangkoku, by nagrać autentyczne dźwięki ulicy, knajp, bazarów. Ale w tej akurat historii chwilami miałem wrażenie, że przytłaczało (a nawet zagłuszało) same dialogi i bieg akcji. Sam nie wiem czy dać za to minus (odciąga uwagę), czy też plusa, bo tworzy niesamowity duszny i przytłaczający klimat tej opowieści. Może gdybym słuchał w wyciszeniu, a nie na rowerze, albo w środkach komunikacji byłoby lepiej. Minusem moim zdaniem są też mało naturalne sceny walk - sprawia do dziwaczne wrażenie... Aha, ale olbrzymim plusem świetny przewodni motyw muzyczny i wariacje na jego temat (brawa dla Wojciecha Mozalewskiego)!

Dobra, gdy szybko napisałem o wrażeniach słuchowych to teraz o emocjach. Chyba polubię Nesbo. Facet potrafi pisać i wykreował naprawdę ciekawą postać głównego bohatera. Ponieważ to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i wchodzę trochę w środek historii (to nie jest pierwszy tom cyklu), ciężko mi porównywać go z pozostałymi, ale Harry Hole, z całą swoją skomplikowaną przeszłością, targany różnymi wątpliwościami, szczery do bólu, niepokorny, pełen ironii, bezpośredni i działający intuicyjnie - to dla mnie jeden z ciekawszych bohaterów kryminałów ostatnich lat. Tu zmaga się dodatkowo nie tylko z niełatwą sprawą, która ma być załatwiona "po cichu", ale i z inną kulturą, pogodą i z tym, że postanowił rzucić picie. Kto wie, może ta sprawa jest dla niego szansą, by kompletnie nie zatracił się w rozpaczy, czarnych wspomnieniach i butelce. Wysłany do Tajlandii po śmierci norweskiego ambasadora, Harry musi mocno walczyć też z samym sobą, by nie ulec pokusie. 
Bangkok to nie tylko egzotyka i zabytkowe piękne świątynie, ale i palarnie opium, bary go-go, nieletnie prostytutki, korki i nie zawsze czyste interesy. To wszystko w tej książce jest i cała sprawa wyjaśniania morderstwa ambasadora nie raz będzie wciągać nas w dziwne zakamarki. Dobrze budowany nastrój, nie łatwa zagadka (kilka razy wydaje się, że jesteśmy tuż tuż, a tu niespodzianka) i nieźle zarysowane postacie - to wszystko przekonuje mnie, że warto sięgnąć po kolejne rzeczy Jo Nesbo. Nawet to, że finałowa akcja wydawała mi się trochę naciągana nie odebrał przyjemności z lektury (cholercia, jak słuchałem to jak to nazwać inaczej?). Jest mrocznie, tym razem nie ze względu na skandynawską aurę i depresję bohaterów, ale ze względu na różne ciemne, brudne historie, które co i rusz pojawiają nam się na pierwszym planie...

Polecam. W wydaniu audio sprawdza się świetnie!  

Źródło materiału: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/07/karaluchy-jo-nesbo-czyli-niejedna-noc-w.html#more