Jestem wstrząśnięty

Tajemnica medalionu - Joanna Svensson
Joanna Svensson, Polka mieszkająca od wielu lat na emigracji, i jej debiut literacki, który mną nieźle wstrząsnął. Autorka załapała się na promocję Instytutu Książki, jeździ na spotkania autorskie, jeszcze brakuje tylko żeby ogłoszono tę powieść hitem tej jesieni. Nie wiem, może nie jestem targetem dla tej Pani, ale aż mam ochotę pójść na spotkanie i zadać jej pytanie: kto u diabła powiedział jej, że potrafi pisać powieści?
 
Już dawno tak nie męczyłem się nad żadnym tytułem. Nie dlatego, że to tekst tak złożony, pełen ukrytych znaczeń, symboli, ale wręcz odwrotnie - jest to napisane tak prostym językiem i tak zbudowane, że co pół strony masz ochotę odłożyć to na bok i nigdy nie wracać. Może kierował mną masochizm, może solidarność wobec DKK, które zaprosiło nas do czytania tej powieści - grunt, że dotrwałem do końca. Ale wciąż nie mogę się nadziwić: po co pisać takie książki i kto to czyta? Znajoma powiedziała mi: jak przetrwasz 100 stron, to się trochę coś ruszy. No rzeczywiście "coś" się ruszyło, ale dużo lepiej nie było.
 
Generalny zarzut to kompletny brak umiejętności napisania tego co siedzi w głowie, przelania na papier tych historii, które wierzę, że autorka ma do opowiedzenia. Wydawało jej się, że można to zrobić ot tak po prostu - pisząc o swoim codziennym dniu, o bliskich, znajomych, o normalnych czynnościach, a te opowieści wplatać gdzieś przy okazji w dialogi. Brak połączenia poszczególnych elementów, ich pogłębienia, a w dodatku wiele z tych scen na papierze jest po prostu sztuczna. Efekt? Nie mam przed sobą egzemplarza, ale spróbuję oddać sens. Wyobraźmy sobie taką scenę: kilka osób siada przy stole do obiadu i pojawiają się dialogi.
- Jak się cieszę, że przyszliście. Tak dawno się nie widzieliśmy.
- My też się cieszymy. Ostatni raz chyba jeszcze na wiosnę. Pamiętam, że pływaliśmy wtedy w morzu.
- Tak pamiętam. Było cudownie.
- To pyszna szarlotka.
- Sama robiłam z jabłek z naszego ogrodu.
- Czemu się zamyśliłaś?
- Gdy tak patrzę na ten zachód słońca za oknem, przypomina mi się inne popołudnie, w domu mojego dzieciństwa w Polsce, gdy babcia... (i tu jakaś historia na pół strony).
- Piękna historia mamo. 
- Oh. To już trzecia w nocy? Zagadaliśmy się. Ale tak miło się z Wami rozmawia.
 
I w tym stylu, można powiedzieć, prawie cały czas.
...
Jest trochę o życiu rodzinnym, troszkę o podróżach, trochę odwołań do historii, ale nie spodziewajcie się nic specjalnie głębokiego, dużo w tym sztuczności. No chyba, że wielki sens odnajdujecie nawet w takich ogólnikach jak: dzisiejsza Polska już nie jest taka sama, ludziom żyje się lepiej i dostatniej.

Czy słyszycie moje zgrzytanie zębami?
...

Wiem, wiem, że w sieci jest już sporo recenzji pozytywnych tej powieści. I nie mam zamiaru nikogo oskarżać ani o zły gust, ani o podlizywanie się wydawcy. To jest tylko moje zdanie. Ale czytałem już sporo, nie unikam też powieści tzw. "babskich" i rzadko kiedy trafiałem na coś tak niedopracowanego.

 

Całość recenzji tu: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/10/tajemnica-medalionu-joanna-svensson.html

Źródło materiału: http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2013/10/tajemnica-medalionu-joanna-svensson.html